← Blog

Kopia zapasowa, której nikt nie odtwarzał, to tylko nadzieja

Jonasz Bigda · · 3 min czytania

Zbliżenie na kolorowy kod programu na ekranie laptopa
Zdjęcie: Syirwan Ainu / Pexels

Na pytanie „czy macie kopie zapasowe?” prawie każda firma odpowiada, że tak. Na pytanie „kiedy ostatnio odzyskaliście z nich jakiś plik?” zwykle zapada cisza.

To drugie pytanie jest ważniejsze. Kopia zapasowa nie jest po to, żeby była. Jest po to, żeby w złym dniu dało się z niej odtworzyć dane. Dopóki nikt tego nie spróbował, nie wiesz, czy masz kopię, czy tylko zieloną kontrolkę w programie.

Co zwykle idzie nie tak

Kopie rzadko zawodzą w spektakularny sposób. Częściej psują się po cichu i nikt tego nie zauważa, bo nikt do nich nie zagląda.

  • Kopia przestała się wykonywać. Dysk się zapełnił, zmieniło się hasło, ktoś wyłączył zadanie „na chwilę”. Program wysyła ostrzeżenia na adres, którego nikt nie czyta.
  • Kopia nie obejmuje tego, co ważne. Ustawiono ją kilka lat temu. Od tego czasu doszedł nowy program księgowy, nowy udział sieciowy, nowa skrzynka. Nikt ich nie dodał.
  • Kopia leży obok oryginału. Dysk zewnętrzny podłączony na stałe do serwera padnie razem z nim: przy pożarze, kradzieży albo ataku szyfrującym dane.
  • Nikt nie wie, jak ją odtworzyć. Robił to poprzedni informatyk. Hasło do zaszyfrowanej kopii znał tylko on.
  • Odtwarzanie trwa za długo. Dane da się odzyskać, ale zajmuje to cztery dni. Przez cztery dni firma nie wystawia faktur.

Żadnego z tych problemów nie widać, dopóki kopia nie jest potrzebna.

Test na jedno popołudnie

Nie potrzeba do tego nikogo z zewnątrz. Wystarczy osoba, która opiekuje się kopiami, i kilka godzin.

  1. Wybierz trzy rzeczy do odzyskania: jeden zwykły plik sprzed tygodnia, jeden cały folder i jedną rzecz, bez której firma nie działa, na przykład bazę programu księgowego.
  2. Odtwórz je w inne miejsce, nie na oryginał. Chodzi o sprawdzenie kopii, a nie o nadpisanie bieżących danych.
  3. Otwórz to, co odzyskałeś. Plik, który się skopiował, ale się nie otwiera, nie jest odzyskany. Bazę trzeba uruchomić w programie i zobaczyć w niej dane.
  4. Zmierz czas. Ile trwało odzyskanie folderu? Ile trwałoby odzyskanie wszystkiego?
  5. Zapisz, jak to się robi. Krok po kroku, tak żeby poradziła sobie osoba, która robi to pierwszy raz. Wydrukuj i schowaj tam, gdzie da się to znaleźć bez działającego serwera.

Jeśli wszystko poszło gładko, masz powód do spokoju. Jeśli nie, dowiedziałeś się o tym w zwykły wtorek, a nie w dniu awarii.

Pytania, które warto przy okazji zadać

  • Ile danych możemy stracić? Jeśli kopia robi się raz na dobę, w najgorszym razie tracisz dzień pracy. Czy to firmie wystarcza?
  • Jak długo możemy nie działać? Od odpowiedzi zależy, czy wystarczy kopia plików, czy potrzebna jest kopia całego systemu.
  • Gdzie jest kopia poza biurem? Przyjęta zasada mówi o trzech kopiach, na dwóch różnych nośnikach, z których jedna jest w innym miejscu.
  • Czy atakujący, który przejmie serwer, może skasować kopie? Jeśli serwer ma do nich pełny dostęp, odpowiedź brzmi: tak.
  • Kto dostaje powiadomienie, gdy kopia się nie uda? I co robi, gdy je dostanie?

Jak często to powtarzać

Jeden test nie załatwia sprawy na zawsze. Firma się zmienia, a kopie zostają ustawione po staremu. Rozsądne minimum to próbne odtworzenie raz na kwartał i po każdej większej zmianie: nowym serwerze, nowym programie, zmianie informatyka.

Masz podobny problem w swojej firmie?

Pierwsza rozmowa trwa około 20 minut i do niczego nie zobowiązuje. Powiesz, co Cię niepokoi, a my powiemy, od czego warto zacząć.