Kopia zapasowa, której nikt nie odtwarzał, to tylko nadzieja

Na pytanie „czy macie kopie zapasowe?” prawie każda firma odpowiada, że tak. Na pytanie „kiedy ostatnio odzyskaliście z nich jakiś plik?” zwykle zapada cisza.
To drugie pytanie jest ważniejsze. Kopia zapasowa nie jest po to, żeby była. Jest po to, żeby w złym dniu dało się z niej odtworzyć dane. Dopóki nikt tego nie spróbował, nie wiesz, czy masz kopię, czy tylko zieloną kontrolkę w programie.
Co zwykle idzie nie tak
Kopie rzadko zawodzą w spektakularny sposób. Częściej psują się po cichu i nikt tego nie zauważa, bo nikt do nich nie zagląda.
- Kopia przestała się wykonywać. Dysk się zapełnił, zmieniło się hasło, ktoś wyłączył zadanie „na chwilę”. Program wysyła ostrzeżenia na adres, którego nikt nie czyta.
- Kopia nie obejmuje tego, co ważne. Ustawiono ją kilka lat temu. Od tego czasu doszedł nowy program księgowy, nowy udział sieciowy, nowa skrzynka. Nikt ich nie dodał.
- Kopia leży obok oryginału. Dysk zewnętrzny podłączony na stałe do serwera padnie razem z nim: przy pożarze, kradzieży albo ataku szyfrującym dane.
- Nikt nie wie, jak ją odtworzyć. Robił to poprzedni informatyk. Hasło do zaszyfrowanej kopii znał tylko on.
- Odtwarzanie trwa za długo. Dane da się odzyskać, ale zajmuje to cztery dni. Przez cztery dni firma nie wystawia faktur.
Żadnego z tych problemów nie widać, dopóki kopia nie jest potrzebna.
Test na jedno popołudnie
Nie potrzeba do tego nikogo z zewnątrz. Wystarczy osoba, która opiekuje się kopiami, i kilka godzin.
- Wybierz trzy rzeczy do odzyskania: jeden zwykły plik sprzed tygodnia, jeden cały folder i jedną rzecz, bez której firma nie działa, na przykład bazę programu księgowego.
- Odtwórz je w inne miejsce, nie na oryginał. Chodzi o sprawdzenie kopii, a nie o nadpisanie bieżących danych.
- Otwórz to, co odzyskałeś. Plik, który się skopiował, ale się nie otwiera, nie jest odzyskany. Bazę trzeba uruchomić w programie i zobaczyć w niej dane.
- Zmierz czas. Ile trwało odzyskanie folderu? Ile trwałoby odzyskanie wszystkiego?
- Zapisz, jak to się robi. Krok po kroku, tak żeby poradziła sobie osoba, która robi to pierwszy raz. Wydrukuj i schowaj tam, gdzie da się to znaleźć bez działającego serwera.
Jeśli wszystko poszło gładko, masz powód do spokoju. Jeśli nie, dowiedziałeś się o tym w zwykły wtorek, a nie w dniu awarii.
Pytania, które warto przy okazji zadać
- Ile danych możemy stracić? Jeśli kopia robi się raz na dobę, w najgorszym razie tracisz dzień pracy. Czy to firmie wystarcza?
- Jak długo możemy nie działać? Od odpowiedzi zależy, czy wystarczy kopia plików, czy potrzebna jest kopia całego systemu.
- Gdzie jest kopia poza biurem? Przyjęta zasada mówi o trzech kopiach, na dwóch różnych nośnikach, z których jedna jest w innym miejscu.
- Czy atakujący, który przejmie serwer, może skasować kopie? Jeśli serwer ma do nich pełny dostęp, odpowiedź brzmi: tak.
- Kto dostaje powiadomienie, gdy kopia się nie uda? I co robi, gdy je dostanie?
Jak często to powtarzać
Jeden test nie załatwia sprawy na zawsze. Firma się zmienia, a kopie zostają ustawione po staremu. Rozsądne minimum to próbne odtworzenie raz na kwartał i po każdej większej zmianie: nowym serwerze, nowym programie, zmianie informatyka.